Konrad Błaszak

Bloguję już ponad 5 lat, a domu w ciepłych krajach i samochodu za pół miliona nadal nie mam. Na szczęście, już wiem dlaczego i chętnie się tym podzielę.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że od prawie samego początku wiedziałem, co powinienem zrobić. Niestety przez te kilka lat cały czas nie mogłem wbić sobie tego do zakutego łba, ale teraz powinno być lepiej. Zanim jednak wyjaśnię tą wielką tajemnicę, krótka opowieść.


Wczoraj na Szklanym Samuraju napisałem tekst o nowym smartfonie, a dokładniej OnePlusie 5. Część z Was mogła go czytać, a maniacy technologiczni na pewno wiedzą, że jest on bliźniaczo podobny do iPhone’a 7. Ponadto, jedna z najistotniejszych funkcji, czyli aparat, również jest żywcem zaczerpnięty ze smartfona Apple’a. Dla mnie był to argument całkowicie go przekreślający. Jeśli mam wydać na telefon niemałą kwotę, to chciałbym coś unikalnego i od firmy, która stara się rozwijać swoje produkty, a nie tylko kopiuje innych.

Po chwili uświadomiłem sobie, że jestem jak ten smartfon…

Niemal od samego początku mojego blogowanie, zdawałem sobie sprawę, że mogę wyróżnić się na kilka sposób. Chcąc zrobić bloga technologicznego, jednym ze sposób jest specjalizacja i skupienie się konkretnym temacie. Próbowałem tego z blogiem Mobilne Okienka, który miał za zadanie zrzeszać fanów systemu Windows Phone. Nie udało się, ponieważ taki twór, przeważnie wymaga jeszcze drugiego punktu do spełnienia, czyli dużej systematyczności. Chodzi o to, że ludzie w większości wchodzą po nowości, więc jeśli nie będzie ich u mnie, pójdą gdzie indziej. Dodatkowo, trzeba przyzwyczaić czytelnika do tego, że newsy pojawiają się dość szybko i są rzetelne. To jest sprawdzony i skuteczny sposób na stworzenie poczytnego bloga technologicznego, ale jest w tym planie pewien minus. Na jego realizację trzeba mieć albo sporo czasu albo kilkuosobową redakcję, ponieważ dobrze byłoby, gdyby każdego dnia pojawiło się kilka interesujących wpisów. Byłbym w stanie to zrobić, gdybym nie musiał pracować, ponieważ to jest przeważnie cały dzień z głowy. Niestety na utrzymanie redakcji na razie mnie nie stać, więc i ta droga odpada.

Ostatnim ze sposobów jest danie czytelnikowi czegoś wyjątkowego, czego nie dostanie nigdzie indziej (lub u Was będzie to dużo lepszej jakości niż u konkurencji). Sam jestem czytelnikiem wielu blogów technologicznych, a oprócz swoich tworów, byłem również członkiem kilku profesjonalnych redakcji, więc wiem mniej więcej jak to wygląda od środka i jakie wpisy się klikają. Niestety stworzenie „wirusowego wpisu” wymaga sporo czasu i wiedzy, a także i trochę szczęścia.

Obserwując innych blogerów, zauważyłem że każdy autor z sukcesami wpisuje się do jednej z powyższych kategorii. Jedni, do swoich blogów zatrudnili redaktorów, inni wyspecjalizowali się w czymś konkretnym, a jest także kilku, którzy dostarczają tak dobrą treść, że niezależnie od potrzeb i tak warto ją przeczytać.

Ja chcę być numerem 3!

Ale z częstszym pisaniem niż raz na kilkanaście dni. Mam już plan na zawężenie tematyki (poniższe logo dużo wyjaśnia) i sporo pomysłów na zaoferowanie czytelnikom czegoś wyjątkowego. Jeśli tylko dam radę regularnie pisać po nocach, to już w lipcu dostaniecie coś nowego… może nawet będzie kilka nowości, ale już więcej nie zdradzam. Po prostu obserwujcie bloga!

Kliknij w logo:


Zdjęcie:  Joshua Earle

  • Ja od 12 lat jestem blogerką, prawdziwy dinozaur 😉 który nie wyginął.

    • IglaSI

      A nie jest Pani przypadkiem też i nauczycielką?

      • Nie, ale mam możliwość uczyć w szkołach 🙂

    • No to już ładny kawał życia!

  • Zmartwię Cię, te trzy punkty to taka kropka w morzu warunków, jakie trzeba spełnić. Akurat pisanie to, że tak powiem, mniej niż połowa. Kilka tygodnie temu rozpocząłem serię wpisów o blogowaniu (w przygotowaniu kolejne wpisy). Posiłkuję się trochę wiedzą Jacka Kłosińskiego czy Pawła Tkaczyka. Zapraszam jeśli masz czas i ochotę.

    Oprócz samego pisania (dobrego, regularnego i porywającego) ważniejsza jest promocja i marketing. Tekst trzeba „sprzedać”, inaczej nikt Cię dzisiaj nie znajdzie – zbyt duża konkurencja.

    Nie ma dobrej i jedynie słusznej recepty. Gdyby taka była, wszyscy byliby bogami blogosery, bo wystarczyłoby odhaczać punkt po punkcie.

    Pozdrawiam!

    • Oczywiście, do osiągnięcia sukcesu potrzebnych jest jeszcze sporo innych warunków, ale jednak to są drogi rozwoju, a tą warto wybrać 😉

      Na pewno zajrzę 😉

      Promowanie tekstów to już w ogóle temat na kilka felietonów.

    • Dzięki za wspomnienie 😉 I zgadzam się: to dopiero początek drogi…

Next Post