Konrad Błaszak

Gdy zobaczyłem, że mogę zjeść spaghetti za 3,50 zł to długo się nie zastanawiałem. Niestety równie szybko przekonałem się, że czasem warto wydać nieco więcej.

Z pieniędzmi jest jak z miłością lub nadwagą, czasem są, a czasem ich nie ma. U mnie różnie z tym bywa, a gdy portfel świeci pustkami, to trzeba sobie jakoś radzić. W korpo przestali mnie już karmić (chyba to sobie przekalkulowali), więc zacząłem żywić się kanapkami. Czasem jednak bywa i tak, że trzeba wszamać coś na ciepło. Dlatego moje oczy zwróciły się w stronę tego oto kulinarnego przybytku, który znajduje się tylko kilka minut drogi od mojej pracy. Od razu zaznaczę, że nie chodzi mi o Bar a Boo, tylko musicie patrzeć nieco bardziej na lewo. Poszedłem do Doner Kebaba.

WP_20160704_11_46_49_Rich

Z racji mojego mocno ograniczonego budżetu zdecydowałem się na Spaghetti w tytułowej cenie 3,50 zł za porcję (275 gramów). Cóż, majątek to nie jest, więc ciężko oczekiwać dania z wysokiej półki. Z drugiej strony, jadłem już dziesiątki razy w Piccolo oraz Avanti, które swego czasu nie były dużo droższe. Zdania na temat smakowitości w makaronów w tych lokalach są podzielone, ale ja raz na jakiś czas mam ochotę na bolońskie z Piccolo i tyle. Nie jest nic porywającego, ale ma charakterystyczny smak, który mi odpowiada. To nie czas i nie miejsce, żeby zastanawiać się czy mam rację, czy może przemawiają przeze mnie wspomnienia z czasów, gdy to był prawdziwy przysmak. Do tego tematu jeszcze wrócimy, kiedyś.

Dziś bohaterem jest spaghetti, które widzicie na głównym zdjęciu oraz nieco niżej. Wizualnie ciężko jest powiedzieć o tym daniu coś dobrego. Wygląda jak kupa makaronu z breją, która co najwyżej leżała koło pomidorów i mięsa. Na szczęście ja aż taki wybredny nie jestem i w moim żołądku znikały już gorzej prezentujące się potrawy. Tym razem również nie stchórzyłem.

WP_20160704_11_51_06_Rich

I nie wiem czy to była dobra decyzja…

Gdybym, teraz wybrał się na to spaghetti, to chyba wolałbym przytomnie uciec. Nie otrujecie się nim, ale zbyt dużej przyjemności z jedzenia również nie będziecie mieli. Jeszcze co do samego sosu to mogę powiedzieć, że był znośny (jak za takie pieniądze). Mógłby być bardziej wyrazisty i nieco bardziej czerwony (co sugerowałoby, że widział pomidory), ale da radę go zjeść. Na szybką przekąską dla bardzo głodnego i bardzo ubogiego przechodnia jest to jakaś alternatywa. Bardzo przeciętna, ale jest.

Niestety makaronu już przeboleć nie można…

Zdawałem sobie sprawę, że nie będzie świeżo gotowany, ale liczyłem na cokolwiek. Tutaj nawet tego nie dostałem. Makaron był wyraźnie odgrzewany, przez co był twardawy i z trudem przechodził mi przez gardło. Był tak niesmaczny, że potrawa stała się niemal niezjadliwa. Nawet ja nie podołałem całej! Mój znajomy wytrzymał jeszcze mniej, ponieważ nie dotarł nawet do połowy.

Nie chciałbym, żebyście mnie źle zrozumieli. Nie oczekiwałem cudów po tym spaghetti, ale chciałem, żeby było zjadliwe. Moje kubki smakowe nie są specjalnie wymagające, ale temu po prostu nie podołały. Cóż, może kebab będzie tam lepszy. Na koniec jeszcze odpowiedź na tytułowe pytanie.

Można kupić spaghetti za 3,50, ale jeść go już nie warto!


Nie zapomnij dodać mnie do obserwowanych na facebooku. Tam możemy pogadać nieco bardziej osobiście. No i jest jeszcze grupa: Szklani Samurajowie!


Next Post