Konrad Błaszak

Na początku tego roku minęły mi dwa lata z Cinema City Unlimited, czyli takim abonamencie na kino. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że jest dla mnie jedna z najważniejszych usług, chociaż miałem sporo wątpliwości!

Dawno, dawno temu, a dokładniej jakoś w styczniu 2016 roku siedziałem w domu i nie miałem pomysłu co ze sobą zrobić. W dorosłym życiu czasem już tak jest, że wszyscy znajomi mają coś do załatwienia i jak na złość nie ma do kogo otworzyć gęby. Pomyślałem, że fajnie byłoby wyrwać się do kina, ale tak samemu? Jak jakiś nieudacznik (tak, często takie jest myślenie)? Cóż, lubię iść pod prąd, więc kupiłem bilet, wsiadłem w samochodów i pojechałem na film… całkiem sam.

Za pierwszym razem było to dość dziwne, ponieważ ani na seansie (no co, Wy siedzicie dwie godziny w kompletnej ciszy?), ani zaraz po nim nie miałem nikogo, z kim mógłbym podzielić się swoimi wrażeniami. Dzięki Bogu jest internet, więc wystarczy odpalić Facebooka/Instagrama i szybko wrzucić swoje przemyślenia, a zaraz znajdzie się ktoś chętny do dyskusji.

Dzięki temu dość szybko nauczyłem się chodzić do kina samemu i muszę przyznać, że nawet to polubiłem. Taki wypad pozwalał mi skupić się na filmie dużo bardziej, co przy niektórych pozycjach jest kluczowe dla ich zrozumienia.

W tych samotnych wyprawach do kina bardzo pomogło mi Cinema City Unlimited

Gdy już odkryłem, że pójście na film w pojedynkę nie jest karalne, a inni ludzie nie będą Cię wytykać przez to palcami, stwierdziłem że to świetna rozrywka. Tak jak wspomniałem, nie zawsze można umówić się z bliskimi znajomymi, a z tymi dalszymi to w sumie często nie ma sensu, więc taka alternatywa spędzania czasu wydawała się całkiem sensowna.

Nie wiem jednak czy regularnie, nawet po kilka razy w miesiącu, chodziłbym do kina, gdyby nie Cinema City Unlimited

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że nikt mi nie zapłacił za ten tekst, ale w sumie darmowymi nachosami bym nie pogardził, słyszycie mnie Cinema City?

To rozwiązanie wydaje się genialne i to pod kilkoma względami. Przede wszystkim jest dość tanie, ponieważ kosztuje obecnie 46 złotych za wszystkie kina w Polsce za wyjątkiem Warszawy (55 złotych jeśli ma być również Wawa). Ja płacę jeszcze 44 złote, chociaż na początku było jeszcze taniej, ponieważ tylko 42 złote. Każda z tych kwot jest dla mnie do przyjęcia, ponieważ w gąszczu wydatków to i tak dość mało.

Drugim powodem mojego częstego chodzenia do kina jest fakt, że trzeba się zadeklarować na 12 miesięcy i to zarówno plus, jak i minus (po tym okresie umowa przechodzi na czas nieokreślony). Z jednej strony bardzo się obawiałem takiego zobowiązania (jestem mężczyzna i to słowo brzmi dla mnie strasznie!), ponieważ nie byłem pewien czy przez cały rok będę w Polsce. Z drugiej strony, odezwała się we mnie głęboko ukryta cebula i każdego miesiąca powtarzałem sobie, że skoro zapłaciłem, to MUSZĘ iść na coś do kina. Przecież nie chcę marnować swoich ciężko zarobionych pieniędzy!

Tak jak nie przepadam za wszelkimi objawami cebulactwa, tak w tym wypadku bardzo je sobie chwalę, ponieważ dzięki temu zobaczyłem wiele filmów, których normalnie bym nie obejrzał. Skoro i tak mogłem iść do kina za darmo (na filmach 2D nie ma żadnych dopłat, do seansów 3D trzeba przeważnie doliczyć jakieś 3 złote), to co mi szkodziło zobaczyć coś średniego? Normalnie kalkulowałbym swoje wyjścia, a tak chodziłem do woli i jedyne czym ryzykowałem to straconym czasem. Moim zdaniem układ całkiem uczciwy.

Usługi na abonament to przyszłość!

Korzystam ze Spotify od początków tej usługi w Polsce i nie wyobrażam sobie codziennej egzystencji bez tego rozwiązania. Podobnie mam z Cinema City Unlimited i bez większego problemu mogę wydać jeszcze więcej na różne abonamenty. Jedynym warunkiem jest to, żebym rzeczywiście korzystał z danej usługi. Z różnymi VOD jakoś nie mogłem się zgrać i maksymalnie po kilku miesiącach rezygnowałem, ale akurat tej dwójki raczej się nie pozbędę.

Tak, Cinema City Unlimited nie jest dla wszystkich. Jeśli w Twojej okolicy są same Multikina lub Heliosy to musisz obejść się smakiem. Podobnie jeśli nie masz czasu/chęci na chodzenie do kina częściej niż raz w miesiącu, ponieważ to się nie kalkuluje. No i musisz lubić takie wypady, ponieważ nie każdemu one odpowiadają.

Ja akurat lubię filmy na dużym ekranie, więc jestem zachwycony tym abonamentem. Jeśli masz podobnie, to warto zainwestować trochę grosza, nawet gdy nie masz z kim chodzić do kina.


Zdjęcie: Felix Mooneeram (Unsplash)

Next Post