Konrad Błaszak

Jutro jest ten dzień, a ja nie gotowy! Co robić? Modlić się, płakać czy może zaprzedać duszę diabłu? Czy na ostatnią chwilę można jeszcze w ogóle coś zrobić?

Proste pytanie, ile razy zostawiłeś coś na ostatnią chwilę?

Widzę kilka rąk w górze, kilku nieśmiałych się nie przyznaje, a dla wielu to nie problem, ponieważ i tak jakimś cudem zawsze się wyrobili. Nic tylko pogratulować, jednak czasem możemy mieć wszystko oprócz czasu. Możemy być cholernymi panami świata, ale nie mieć czasu, żeby coś zrobić.

Opowiem Wam historię.

Paweł był 25 letnim, dobrze zbudowanym kawalerem. Niczego w życiu mu nie brakowało, ponieważ odkąd skończył 16 lat umiał zadbać o swoje. Był bardzo pewny siebie, co przez niektórych odbierane było jako bezczelność. Już jako gówniarz zapracował na wszystko co miał, a im był starszy, tym szło mu lepiej.

Na studia nie poszedł, ponieważ uważał je za stratę czasu. Wielu mówiło mu, że bez magistra to nawet do McD go nie przyjmą. Wielu krytykowało, ale jak wszystko w życiu Pawła i to nie było przypadkową decyzją. Założył on małą firmę, w której pisał strony internetowe. Na początku łatwo nie było, ale podczas gdy jego znajomi codziennie wieczorem odpływali i nie wiedzieli nawet jak trafić do łazienki, on się uczył. Po kilku latach jego umiejętności były na tyle dobre, że zaczął się z tego utrzymywać. Dzień po 25 urodzinach podpisał kontrakt, który zapewnił mu stały dopływ gotówki przez najbliższe dwa lata, dużej gotówki.

Czy jednak był chodzącym ideałem?

Mimo tego, że Paweł dbał o siebie i w niczym nie przypominał stereotypowego programisty, miał problem z dziewczyną. Tylko jedną, ponieważ jego wygląd, intelekt oraz błyskotliwość pozwalały mu zmieniać kobiety regularnie. Tylko ta jedna była inna.

Natalia była studentką psychologii i również bardzo przykładała się do tego co robi. Codzienne imprezy nie były w jej stylu i wolała spędzać wieczory przy dobrej książce. Niska, z brązowymi włosami do ramion oraz ciemnymi i głębokimi oczami . Miała jednak dwie zalety, które stawiały ją przed wszystkimi wytapetowanymi blond pięknościami. Zniewalający uśmiech oraz otwartość na innych. Zawsze chętnie rozmawiała, nawet z nieznajomymi i chyba nikt nie widział jej jeszcze smutnej. Mimo ciężkiej sytuacji materialnej uśmiech nie schodził jej z twarzy.

I to właśnie ona była problemem Pawła. Nie wiedział czemu, ale nie mógł on się do niej odezwać. Może to brzmieć śmiesznie, ale aż do bólu pewny siebie, dorosły facet stawał się przy niej gimnazjalistą z pierwszym wąsem, który nie ma kolegów. Najdłuższe zdanie jakie do niej powiedział to „Sorry, muszę lecieć”. Z boku cała sytuacja wydawała się komiczna, szczególnie dlatego, że bardzo się podobał Natalii. Ona próbowała zagadywać go na wszelkie sposoby, ale on mimo ogromnej sympatii, a nawet zauroczenia nie mógł nic z tym zrobić.

Pewnego dnia dowiedział się od wspólnych znajomych, że Natalia za 3 miesiące wylatuje na roczne stypendium do Ameryki. Wiedział, że musi działać.

Takie lub podobne sytuacje spotykają nas ciągle. Czasem to skryta sympatia, sesja lub wizja komornika. Nie ważne jak poważna dla nas będzie dana sprawa, większość osób przechodzi przez 4 fazy, które zbliżają nas do celu. Oczywiście u każdego podany czas może trochę się różnić.

Kwartał lub dłużej

W tej fazie większość osób nawet nie myśli na poważnie o danej sprawie. To jest jeszcze tyle czasu, że spokojnie nam go starczy na wymyślenie dziesiątek rozwiązań i oczywiście wprowadzenie ich w życie. Po co się denerwować, lepiej olać i wrócić do tego za jakiś czas.

Miesiąc

Tutaj już sytuacja jest trochę bardziej poważna, ale nadal miesiąc to w przekonaniu wielu osób wieczność. Jak już naprawdę nie mamy co robić, a jedynym sensownym zajęciem jest patrzenie się na sufit i  zastanawianie się co będziemy jeść pojutrze, to czasem pomyślimy o danym problemie. Przeważnie jednak momentalnie go wyrzucimy mówiąc sobie, że jeszcze mamy czas. Ci bardziej ambitni wymyślą na szybko jakieś rozwiązanie, pogratulują sobie pomysłowości i dopiero odstawią go na później.

Tydzień

Tydzień to już nie są przelewki! 7 dni to bardzo realna wizja zbliżającego się problemu i dlatego większość z nas zaczyna nieśmiało działać. Jeśli chodzi o naukę to może to się przejawiać tym, że zajrzy się do notatek na 15 minut. Coś się zrobi twórczego, więc potem należy się odpoczynek, przerywany okazjonalnym stresem o zbliżającym się przyszłym tygodniu.

Jutro

Płacz, modlitwa i szukanie sposobu jak uniknąć tego dnia. To są najczęstsze czynności, które nawiedzają nas na dzień przed planowanym rozwiązaniem danej sprawy. Często też te osoby zabierają się za pracę, ale nie jest to regułą. Niektórzy nadal liczą na szczęście, huragan albo apokalipsę zombie.

A co zrobił Paweł?

Przeszedł przez te wszystkie etapy. Stresował się, myślał, próbował się przemóc, ale nic to nie dało. Pojechał zobaczyć ją na lotnisku, ale nawet nie podszedł. Stał przy oknie i patrzył na jej samolot. Jak już zniknął na niebie to uronił nawet łzę i spokojnie, bez słowa poszedł do domu. Wiedział, że stracił szansę.

Włączył komputer, ponieważ chciał posłuchać swoich ulubionych piosenek i zobaczył tylko jedno powiadomienie, wiadomość. Od niej. Od Natalii.

Lubię Cię.


Jeśli chcesz porozmawiać o tym tekście lub po prostu mnie lubisz, wbijaj na grupę:

Błaszak, przestań pisać!


Zdjęcie: Marcelo Matarazzo (Unsplash)

Next Post