Konrad Błaszak

W mijającym powoli roku porzuciłem dziesiątki, jak nie setki pomysłów i planów. Nie dlatego, że były złe. Ja po prostu nie byłem w stanie sprostać swoim ambicjom…

Wpis ten będzie dotyczyć w dużej mierze mojego bloga technologicznego – SzklanySamuraj.pl – który jest dla mnie oczkiem w głowie, ale wnioski spokojnie możecie przenieść na inne sfery życia. Sądzę, że nadal będą one dość przydatne.

W ostatnim roku mój blog zaczął się dość dobrze rozwijać, co oczywiście spowodowało, że chciałem ten proces jeszcze przyspieszyć. Stwierdziłem, że oprócz codziennej pracy nad nowymi tekstami, warto dorzucić coś więcej, ponieważ dzięki temu mogą pojawić się kompletnie nowe osoby. Na przestrzeni 12 miesięcy miałem co najmniej kilkadziesiąt różnych planów. Jedne wymagały ode mnie po prostu bardzo wytężonej pracy, inne za to polegały na stworzeniu czegoś zupełnie nowego.

Przy tych pierwszych jedynymi przeszkodami był mój czas – a właściwie to jego brak – oraz moje zmęczenie. No cóż, nie jestem robotem i czasem spać muszę, a przecież zarabiać na chleb też trzeba (teraz jest 3:15, a na 9:30 muszę być w pracy – #ŻycieBlogera). Niektóre z planów udało mi się zrealizować, inne porzuciłem, a część z nich dopiero czeka na swoją premierę.

Dużo gorzej jest z tymi drugimi, ponieważ przeważnie dość szybko udawało mi się znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie problemu, ale z jego wdrożeniem zawsze było gorzej. Jeden z projektów, który mam nadzieję wejdzie w życie w pierwszych 6 miesiącach 2018 roku, miał pojawić się w czerwcu… 2017. Nie wszedł w życie, ponieważ robiąc wszystko samemu, musiałbym poświęcić od tygodnia do dwóch ciągłej pracy po 10-12 godzin. To sporo, a na dodatek większość z tej pracy to byłoby bardzo żmudne wpisywanie różnych rzeczy oraz tworzenie powiązań między nimi. Pracy blogerskiej (szukanie materiałów, opisywanie ich, dodawanie fotografii, sprawdzanie tekstu itp.) byłoby na kilka godzin. Ba, jakbym się bardzo spiął to jest to do zrobienia w jeden wieczór, ale żeby to działało tak jak powinno, potrzeba podłubać nieco głębiej, a w tym nie ma już nic ciekawego.

Właśnie dlatego projekt upadł i czeka na reaktywację

Chciałbym go wznowić i jak już pisałem, założyłem sobie nawet jakieś ramy czasowe kiedy to ma się stać, ale mówiąc uczciwie… nie widzę tego w takie formie, jak to obecnie wymyśliłem. To jest po prostu za dużo pracy w stosunku do efektu, który osiągnę (zakładając, że to mi się uda, bo pewien nie jestem).

Podobnie mam z recenzjami smartfonów, których często nie zaczynam nawet kilka tygodni po odesłaniu urządzenia. Mam po prostu w głowie myśl, że to będzie bardzo wymagająca praca, przez co cały czas odkładam ją na chwile, gdy będę miał więcej czasu, żeby wykonać ją jak najlepiej. To błąd, ponieważ chcąc dążyć do perfekcji, nie robię w tym temacie nic.

Postanowiłem podejść do tematu nieco inaczej.

Wszelkie większe projekty będą miały plan A, który założy wszelkie możliwe udogodnienia i bajery, ale zawsze będzie też plan B. Jego istotną będzie osiągnięcie celu zbliżonego do ideału, ale albo w nieco innej formie, albo z jakimiś ustępstwami (na tyle małymi, żeby cały czas można było osiągać zakładany efekt). Ma on być po prostu formą sprawdzenia czy dany pomysł ma w ogóle sens. Nie jestem Alfą i Omegą blogosfery (gdybym był, to już dawno kąpałbym się z dolarach), więc zawsze zakładam, że mój pomysł może interesować tylko mnie. Już nie raz tworzyłem teksty, które dla mnie były szczytem geniuszu, ale czytelnicy zgodnie je olewali. Cóż, takie jest życie w sieci.

Czasem zamiast dążyć do perfekcji, warto po prostu działać!

I ta myśl będzie moją przewodnią w nadchodzącym roku. Zamierzam ruszyć z kilkoma dodatkowymi projektami, które chciałbym tworzyć razem z moimi czytelnikami. Dopiero testy na żywych organizmach dadzą mi odpowiedź czy te pomysły mają sens czy może są kompletnie nietrafione.

Zakładam, że kilka z nich pójdzie do kosza po miesiącu lub dwóch, ale mam nadzieję, że niektórym nie tylko uda się przetrwać, ale będę mógł je stale rozwijać. Tak, dopiero wtedy będę mógł dążyć do perfekcji, ponieważ będę wiedział, że ma to sens.

A na razie, chcę po prostu działać.


Zdjęcie: Rebecca Matthews (Unsplash)

Next Post